Nowosci Dlaczego Historia Bursztyn Żuczek Jagienka Z Coyoacan MigotkaKasia
Szczenieta Siberian husky Wystawy zaprzegi Publikacje Galeria Ksiega gosci Linki Kontakt

HISTORIA...


Drugie pokolenie - moja mama
 

Mimo, że dziadek miał syna i cztery córki, tylko jedno z jego dzieci wykazywało żywe zainteresowanie psami ifot. Archiwum hodowli "z Coyoacan" FCI sportem kynologicznym. Była to moja mama, Ewa Woźniakówna (później Czarkowska). Choć była najmłodsza z całego rodzeństwa, od wczesnych lat dziecięcych pomagała dziadkowi zajmować się psami- czesała, karmiła, czuwała przez noc przy szczeniących się sukach. Żyła tym tak samo, jak dziadek. W dowód wdzięczności, w 1974 roku, dziadek podarował mamie pierwszego psa, który zapisany został na jej nazwisko. Była to Sznaucerka Średnia pieprz i sól o nazwie BURKA Janus.

W 1979 roku mama, kupiła dla swojej rodziny suczkę rasy Sznaucer Miniatura.

DAISY DELTA od Kawy (bo tak się ta suka nazywała) pochodziła ze znanej hodowli pani Barbary Szczepkowskiej i była pierwszym w pełni samodzielnym krokiem do hodowli mojej mamy - hodowli, której pierwsza nazwa brzmiała „Nilhi”. Pod tym przydomkiem wyhodowany został co prawda tylko jeden miot (miot „A”), jednak jeden z urodzonych tu piesków miał na swoim koncie kilka sukcesów wystawowych.

fot. Archiwum hodowli "z Coyoacan" FCIW połowie lat 80-tych, w pewnej stolicy europejskiej, zobaczyliśmy psa o niezwykłej urodzie. Jego spojrzenie urzekło mamę do tego stopnia, że od tamtej chwili, jej marzeniem stało się posiadanie takiego właśnie psa. Jego spojrzenie - zimne, szklane, pewne siebie i dumne robiło nieziemskie wrażenie. Po raz pierwszy w życiu zobaczyliśmy Siberian Husky.

W roku 1990 marzenie się spełniło- do naszej rodziny dołączył szaro-biały, różnooki pies o nazwie SIKO Sivudelek, który był pierwszym samcem tej rasy zarejestrowanym w warszawskim Oddziale Związku Kynologicznego.

Siko, będący zresztą posiadaczem dyplomu PT, próbował swoich sił zarówno w wyścigach psich zaprzęgów (biegając z tatą w klasie Skandynawskiej), jak i w wystawach. To pierwsze wychodziło mu zdecydowanie lepiej.

Mówi się, że ktoś kto stał się posiadaczem Husky może obrać dwie drogi w życiu - albo nigdy więcej nie mieć z tą rasą do czynienia, albo zakochać się w niej na dobre i pragnąć mieć całe stado. Rodzina Czarkowskich zdecydowanie obrała tę drugą drogę.

W 1992 roku dołączyła do nas czarno-biała, niebieskooka suczka, BINNIE Odyssea Sederu CS (w domu zwana Sonią) , którą przywieźliśmy z Republiki Czeskiej.

I pewnie na dwóch Husky by się skończyło, gdyby nie wyjazd do Meksyku, w którym, jak się okazało rasa ta reprezentujefot. Archiwum hodowli "z Coyoacan" FCI bardzo wysoki poziom, wszak hodowana jest niemal wyłącznie w oparciu o wyselekcjonowane psy amerykańskie.

Jedną z naszych pamiątek z Meksyku została kupiona na początku 1992 roku, brązowa CHOCOLATE Lievanos - suczka Husky, która jeszcze zanim wróciła z nami do Polski, zdobyła w Meksyku swoje pierwsze CACIB’y i CAC’e, a po przejściu obowiązkowego badania na dysplazję, została
Championem Meksyku. Kilka lat później uzyskała również Championat Polski oraz jako pierwszy zarejestrowany w naszym kraju Husky, ukończyła Championat Międzynarodowy, wpisując się tym samym w historię rasy w Polsce.

Po powrocie do kraju, odżyły marzenia hodowlane mamy, czego efektem było zarejestrowanie w 1994 roku przydomka „z Coyoacan FCI", którego nazwa, w języku Nahuatl (języku Azteków) oznacza „miejsce, w którym żyją kojoty”.

fot. Archiwum hodowli "z Coyoacan" FCIW tym samym roku, w hodowli urodził się pierwszy miot, a w nim Bohun, Bjorn, Bursztyn, Bystra i Bajka. Matką została CHOCO, która w wyniku krycia importowanym ze Stanów Zjednoczonych psem Blaquejac’s ERYK FORTUNATUS dała pierwsze szczenięta będące dumą hodowli „z Coyoacan FCI".

Wśród bardzo licznych zwycięstw wystawowych, znalazł się również pierwszy tytuł Championa Międzynarodowego dla Husky wyhodowanego w Polsce. Sukces ten osiągnął Bohun z Coyoacan FCI.

Tak, jak mama nosi w sobie kynologiczne korzenie, tak tata pochodzi z rodziny sportowej - zarówno babcia, jak i dziadek są wykwalifikowanymi sportowcami, z tytułami mistrzowskimi na swoim koncie. Sport to pasja, której mój tata, choć bardziej amatorsko, oddawał się odkąd pamiętam.

Int.Ch. BOHUN z Coyoacan FCI fot. M. Milian BAJKA z Coyoacan FCI fot. Archiwum hodowli "z Coyoacan" FCI

Ch. BURSZTYN z Coyoacan FCI fot. M. Milian Ch. BYSTRA z Coyoacan FCI fot. Archiwum hodowli "z Coyoacan" FCI

Ta pasja właśnie pozwoliła wprowadzić do hodowli coś, co w przypadku Husky Syberyjskich, jest elementem szalenie ważnym - sport zaprzęgowy.

fot. Archiwum hodowli "z Coyoacan" FCI fot. Małgorzata Czarkowska

fot. Archiwum hodowli "z Coyoacan" FCI fot. M. Rzepkowska

Tak to właśnie, Husky okazały się być czynnikiem, który w doskonały sposób połączył dwie pasje moich rodziców - pasje, które wydawać by się mogły tak bardzo od siebie odległe, a na które remedium było jedno - Husky.
 


*


© K.Czarkowska Nigdy Nigdy -Siberian Husky